Panie Jezu, zanurzam w Twojej Przenajdroższej Krwi cały ten rozpoczynający się dzień, który jest darem Twojej nieskończonej miłości. Zanurzam w Twojej Krwi siebie samego. Wszystkie osoby, które dziś spotkam, o których pomyślę czy w jakikolwiek sposób czegokolwiek o nich się dowiem. Zanurzam moich bliskich i osoby powierzające się mojej modlitwie. Zanurzam w Twojej Krwi, Panie, wszystkie sytuacje, które dziś zaistnieją, wszystkie sprawy, które będę załatwiać, rozmowy, które będę prowadzić, prace, które będę wykonywać i mój odpoczynek. Zapraszam Cię, Jezu, do tych sytuacji, spraw, rozmów, prac i odpoczynku. Proszę, aby Twoja Krew przenikała te osoby i sprawy, przynosząc według Twojej woli uwolnienie, oczyszczenie, uzdrowienie i uświęcenie. Niech dziś zajaśnieje chwała Twojej Krwi i objawi się jej moc. Przyjmuję wszystko, co mi dziś ześlesz, ku chwale Twojej Krwi, ku pożytkowi Kościoła św. i jako zadośćuczynienie za moje grzechy, składając to wszystko Bogu Ojcu przez wstawiennictwo Maryi. Oddaję siebie samego do pełnej dyspozycji Maryi, zawierzając Jej moją przeszłość, przyszłość i teraźniejszość, bez warunków i bez zastrzeżeń. Amen.
Dużo ciekawszy byłby artykuł dlaczego posoborowi duchowni (jest to dużo większa skala niż odejście takiego Kralki) porzucają posoborowy erzac i albo odchodzą w duszpasterstwa tradycyjnie katolickie czy to w SSPX czy poza nim. Jednak fronda woli tematy zastępcze czyli bicie piany i rozdzieranie szat, które nic nie daje. Weźmy ten tekst Chmielewskiego. Byłby on, podobnie jak teksty takiego, dajmy na to, Terlikowskiego, zabawny, gdyby nie w sumie poważny temat. "To tylko jeden przykład, ale typowy dla magicznego sposobu myślenia duchowości charyzmatycznej.Narracja tego rodzaju powinna wzbudzić natychmiastową czujność przełożonych." --- Litości, panie Chmielewski. Przełożeni ks. Kralki tkwią od 10-leci w neo-modernistycznej rewolucji i przypominającym jako żywo protestanckie hasła z XVI w. (wtedy to się nazywało "szczyre słowo Boże") paradygmacie "nowej ewangelizacji", więc dlaczego mieliby zwracać uwagę na ks. Kralkę tylko dlatego że jest troszeczkę bardziej od nich postępowy i …Więcej
STYCZNIA - WSPOMNIENIE BŁ. BRONISŁAWA MARKIEWICZA Do grona tych, którzy w swoim życiu odznaczali się szczególną pobożnością maryjną, a których Kościół wyniósł do godności świętych czy błogosławionych, zaliczyć możemy wspominanego dziś założyciela Zgromadzenia Świętego Michała Archanioła, którego zwykło określać się mianem "polskiego Jana Bosko". Mowa o bł. Bronisławie Markiewiczu. Urodził się 13 lipca 1842 r. w Pruchniku koło Jarosławia i to właśnie z domu rodzinnego wyniósł uformowanie w wierze i głęboką pobożność maryjną, które zaowocowały późniejszym wyborem drogi kapłańskiej. Studiował pedagogikę, filozofię i historię we Lwowie oraz na Uniwersytecie Jagiellońskim, ponieważ bardzo chciał poświęcić się w przyszłości pracy z młodzieżą. Był proboszczem w różnych parafiach. Wykładał również teologię pastoralną w seminarium duchownym w Przemyślu. Z czasem ks. Bronisław odkrył w sobie powołanie do życia zakonnego. Wyjechał więc do Włoch i tam wstąpił do salezjanów.…Więcej
O Matce Bożej bł. Bronisław pisał m.in. "Wszystkie łaski, jakie Pan Bóg nam udziela, spowodowane są wstawiennictwem Maryi (…) albowiem Maryja jest pośredniczką litościwą, która wszystkich pragnie zbawić. Ona jest pośredniczką potężną".
Patronka dnia dzisiejszego, bł. Bolesława Lament podpowiada. BÓG MOŻE WSZYSTKO. Nie bój się niczego oprócz grzechu. Dziś jej wspomnienie oraz 80. rocznica śmierci. Bolesława Maria Lament (ur. 3 lipca 1862 w Łowiczu, zm. 29 stycznia 1946 w Białymstoku) – polska zakonnica, założycielka Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny, błogosławiona Kościoła katolickiego.
Gniew jest jedną z najbardziej niezrozumianych emocji. Współcześnie podejście do niego waha się między jego demonizowaniem a bezrefleksyjnym usprawiedliwianiem. Z jednej strony słyszymy, że gniew jest czymś złym, niecywilizowanym i destrukcyjnym. Z drugiej, że należy go „wyrażać”, „wyrzucać z siebie” i traktować jako formę autentyczności. Obie postawy omijają sedno. Gniew sam w sobie nie jest ani dobry, ani zły. Jest sygnałem. I jak każdy sygnał domaga się odczytania, nie tylko rozładowania. Gniew rodzi się tam, gdzie zostaje naruszona granica, gdy dzieje się niesprawiedliwość, gdy prawda jest gwałcona, czy gdy godność, nasza lub czyjaś, zostaje zlekceważona. W tym sensie gniew jest reakcją moralną. Nieprzypadkowo Pismo Święte nie usuwa go z ludzkiego doświadczenia. Bóg nie jest przedstawiony jako obojętny obserwator zła, lecz jako Ten, który reaguje. A Jezus, który jest „cichy i pokornego serca”, potrafi także zapłonąć gniewem wobec obłudy i profanacji świętości. Problem zaczyna …Więcej
Jednym z największych zwycięstw zła w historii nie było przekonanie człowieka, że szatan jest potężniejszy niż Bóg, lecz że… w ogóle nie istnieje. Albo że jest jedynie metaforą, symbolem ludzkich słabości, bajką dla ludzi prostych lub elementem religijnego folkloru. Współczesna kultura bardzo chętnie redukuje postać szatana do żartu, popkulturowej maskotki albo literackiego skrótu myślowego. Problem polega na tym, że szatan nie znika tylko dlatego, że przestajemy go traktować poważnie. Szatan nie przestaje być sobą wtedy, gdy człowiek przestaje w niego wierzyć. Przeciwnie, właśnie wtedy działa najskuteczniej. Ewangelia nie przedstawia go jako groteskowej postaci z rogami, lecz jako inteligencję, która kłamie, zwodzi i rozmywa prawdę. Jezus mówi o nim bez ironii: „On od początku był zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma” (J 8,44). To nie język mitu, lecz trzeźwa diagnoza rzeczywistości duchowej. Uznanie szatana za bajkę nie jest aktem neutralności, lecz …Więcej
Reasumując, posoborowie samo kreuje problem a potem udaje że z nim dzielnie walczy. Doszło już do takiego upadku i obłędu, że autorzy niby-katolickich mediów uważają za stosowne wyjaśniać niby-katolikom takie problemy jak: "Czemu ekumenizm z Islamem jest niemożliwy?" Czemu ekumenizm z Islamem jest niemożliwy? Słów …
Ufność w Bogu. „Ufność w Bogu opiera się na drugiej cnocie teologicznej – na nadziei, która niczym łodyga wyrasta z korzenia, a on ją podtrzymuje i użyźnia. Powodem nadprzyrodzonej ufności, jej niezachwianą podstawą jest dobroć Boga, toteż wypowiadamy akt nadziei słowami: Boże mój, całą ufność pokładam w nieskończonej dobroci Twojej. «Ufność jest życiem duszy» – mówi św. Franciszek Salezy – «kto tę ufność odejmuje duszy, ten śmierć jej zadaje». Szatan wie o tym dobrze, dlatego gdy chce, aby się zachwiał gmach naszego duchowego życia, zabiera się najpierw do zburzenia potężnej twierdzy ufności w Bogu i przeciw niej kieruje swe ataki, najbardziej przewrotne i zażarte. W historii dusz widzimy często pokusy lęku, nieufności, zniechęcenia, nawet rozpaczy, a nie ma większego zła niż to, które wypływa właśnie z takiego nieszczęsnego usposobienia. […] Należy powziąć niewzruszone postanowienie – wśród wszelakich trudności naszego życia, pośród smutków i trosk, jakie nas przygnębiają,…Więcej
Dwa królestwa. Zbawienie jest szyfrem życia. Bez niego nie zrozumie się właściwie, po co się jest. ." Liczy się tylko zbawienie " Jezus jest naszym Zbawieniem. Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii! - 1 Kor 9,16... Jezus jest naszym Zbawieniem. Żyjemy w świecie mitologii, którą sami sobie wymyślamy. Podkreślamy konieczność sukcesów, samorealizacji, zabezpieczenia, posiadania i rozwoju. W tak skonstruowanej idei nowoczesnego życia zapominamy, że ono ma swój konkretny cel, który nadaje mu sens. Nie pamiętamy, że tak naprawdę w tym naszym życiu liczy się właściwie tylko zbawienie. Jezus nauczał, uzdrawiał, egzorcyzmował, modlił się i spotykał z ludźmi tylko po to, żeby im ułatwić przyjęcie zbawienia, które się dokonało przez Jego śmierć i zmartwychwstanie. Św. Paweł głosił Ewangelię tylko po to, aby innym zapewnić zbawienie ofiarowane przez Boga. Zbawienie jest celem życia, …Więcej
Przyznanie się do grzechu to pokora, zatem to cnota, którą posiada obecnie niewielu, lecz bez niej, nie można podobać się Bogu. 1P 5,5 ,,Przyobleczcie się w pokorę, Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje."
Po śmierci św. Andrzeja Boboli. Naoczni świadkowie zeznali, że zaraz po tej męczeńskiej śmierci św. Andrzeja okazała się na niebie jakaś dziwna światłość. Kozacy, być może sądząc, że to łuna jakiegoś ognia, wznieconego przez nadchodzące wojsko polskie, w popłochu opuścili Janów i jego okolice. Ciało męczennika, które esauł kozacki kazał wyrzucić na pole, leżało tam czas krótki, bo proboszcz janowski, Jan Zaleski zaraz po odejściu kozaków, przeniósł je z uszanowaniem do kościoła miejscowego, gdzie przybrane w kapłańskie szaty, spoczywało na katafalku całe dwa tygodnie, wystawione dla uczczenia przez lud pobożny, który ze wszystkich stron zaczął nadciągać. Pomimo tylu zadanych ran i letniej pory, święte zwłoki nie psuły się wcale, lecz przeciwnie, woń przyjemna od nich się rozchodziła. Rany wydawały się jakby świeże, całe ciało było giętkie, jakby żywe, Pan Bóg tymi cudownymi znakami świadczył o świętości umęczonego kapłana. Z Pińska przybyli po drogocenne zwłoki dwaj …Więcej
Pomimo tylu zadanych ran i letniej pory, święte zwłoki nie psuły się wcale, lecz przeciwnie, woń przyjemna od nich się rozchodziła. Rany wydawały się jakby świeże, całe ciało było giętkie, jakby żywe, Pan Bóg tymi cudownymi znakami świadczył o świętości umęczonego kapłana.
Katolicyzm nie opiera się na emocjach – opiera się na Prawdzie Prawda pozostaje, nawet gdy podważa twój komfort. Misją Kościoła nie jest pieszczenie twoich uczuć, lecz prowadzenie cię do świętości. Katolicyzm od zawsze podkreśla, że życie duchowe nie jest kwestią subiektywnych emocji, lecz spotkania z obiektywną Prawdą – z Bogiem, Jego objawieniem i sakramentami. Już w średniowieczu teologowie, tacy jak św. Tomasz z Akwinu, uczyli, że rozum i wiara muszą współgrać: nie możemy opierać naszej wiary na tym, co „czujemy”, lecz na tym, co Bóg objawił. Emocje mogą wspierać duchowe życie, ale nie są jego fundamentem. Kościół Katolicki od wieków głosił prawdę, nawet gdy była ona niewygodna. Przykładem są liczne wezwania do pokuty, do moralnej świętości, czy nauczanie o grzechu i konieczności nawrócenia. Prawda ta nie zmienia się w zależności od naszych uczuć: „lex orandi, lex credendi” – to, jak modlimy się, kształtuje nasze wierzenia, a nasze wierzenia opierają się na obiektywnej …Więcej
Istotna aktualizacja dotycząca sprawy ks. Piotra Glasa. W imieniu całego zespołu wspierającego ks. Piotra Glasa chcemy przekazać ważną i głęboko poruszającą aktualizację dotyczącą jego sprawy. Po wielu miesiącach trudnej drogi nadszedł istotny moment, który przywraca nadzieję. W miniony czwartek, 22 stycznia 2026 roku, Sąd Apelacyjny pierwszej instancji na Jersey unieważnił wyrok wydany przeciwko księdzu Piotrowi w czerwcu 2025 roku. Ten sam Sąd Apelacyjny nakazał również zwolnienie księdza Piotra z więzienia. Chociaż jest to istotny moment na drodze dochodzenia do prawdy, nie oznacza to jeszcze zakończenia postępowania prawnego, gdyż prokuratura ma prawo do ponownego wszczęcia procesu. Jak pokazują doświadczenia podobnych postępowań — w tym tych, które obecnie toczą się w Polsce — sprawy tego rodzaju są niezwykle złożone i długotrwałe, a często przebiegają w atmosferze presji. Dla księdza Piotra ta decyzja niesie ze sobą wielką nadzieję. Czas, który spędził w więzieniu, nie …Więcej
W miniony czwartek, 22 stycznia 2026 roku, Sąd Apelacyjny pierwszej instancji na Jersey unieważnił wyrok wydany przeciwko księdzu Piotrowi w czerwcu 2025 roku. Ten sam Sąd Apelacyjny nakazał również zwolnienie księdza Piotra z więzienia.
KROPLA Z CZYŚĆCA- ISKRA Jedna iskra Czyśćca zadała jej ból większy niż wszystkie cierpienia życia. Jedna. Iskra. Bł. Katarzyna de Racconigi została porwana w duchu do Czyśćca. Usłyszała tylko: „Doznasz tego na chwilę". I w tej samej sekundzie iskra dotknęła jej policzka. Twarz spuchła na kilka dni. A ona powiedziała: „Cierpienia ziemi są niczym wobec jednej iskry Czyśćca.” Dlatego Święci ostrzegają: nie igrać z grzechem. Bo chwilowa przyjemność może kosztować niewyobrażalnie dużo. A Kościół Święty przypomina: cierpienia tego życia, przyjęte z miłością, są najpewniejszą drogą oczyszczenia. …bo to, co zostało jej ukazane, nie było opowieścią mającą straszyć, lecz prawdą, która ma obudzić serce. Katarzyna widziała dusze całkowicie poddane woli Boga. Nie buntowały się, nie oskarżały. Cierpiały — ale ich cierpienie było przeniknięte światłem sprawiedliwości i nadziei. Każda z nich wiedziała, że to oczyszczenie ma kres. Że każda iskra, każdy ból, każda tęsknota jest krokiem ku …Więcej